Jakub Ż.- "Wzgórze Psów"
Jako że jestem nałogową czytelniczką, która nie zamierza podjąć leczenia, co jakiś czas będę Was raczyła wypowiedziami na temat literatury (nie śmiem nazwać tego recenzjami, raczej w pełni subiektywnymi reakcjami).
"Zło
to tajemnica podobna do cebuli. Ma wiele warstw, zedrzesz jedną, pod
spodem jest kolejna. I w końcu zostajesz z małym, często nadgniłym
rdzeniem."
Ta książka jest jak czarna dziura, w którą czytelnik wpada i nie może (nie chce ?) wyjść. Jak mroczna ulica w niebezpiecznej ulicy.
Jest w niej to, co u Żulczyka najlepsze: Ciekawa historia, prawdziwy (choć ostry) język i pełnokrwiści bohaterowie. Jednak "Wzgórze..." ma coś jeszcze: całą dodatkową głęboko filozoficzną warstwę i to właśnie dzięki temu dodatkowemu wymiarowi nie mogłam się od tej opowieści oderwać.
Gorąco polecam, jednak tylko tym, których nie rażą wulgaryzmy w literaturze.
Ta książka jest jak czarna dziura, w którą czytelnik wpada i nie może (nie chce ?) wyjść. Jak mroczna ulica w niebezpiecznej ulicy.
Jest w niej to, co u Żulczyka najlepsze: Ciekawa historia, prawdziwy (choć ostry) język i pełnokrwiści bohaterowie. Jednak "Wzgórze..." ma coś jeszcze: całą dodatkową głęboko filozoficzną warstwę i to właśnie dzięki temu dodatkowemu wymiarowi nie mogłam się od tej opowieści oderwać.
Gorąco polecam, jednak tylko tym, których nie rażą wulgaryzmy w literaturze.
<3
OdpowiedzUsuń